niedziela, 21 kwietnia 2013

Brama wjazdowa

Przez całą zimę brama wjazdowa na nasze podwórko pozostawała otwarta. Oficjalną przyczyną jej niezamykania był śnieg, którego napadało tyle, że nie sposób było ją ruszyć. Ale tak naprawdę śnieg to tylko wymówka, bo oczywiście łatwo dałoby się go szypą odwalić.

Prawdziwa przyczyna niezamykania bramy to wygoda: otwartej bramy nie trzeba otwierać i zamykać za każdym razem, gdy jedziemy gdzieś autem. A nawet dwa razy: raz - przy wyjeździe, dwa - przy powrocie. A bywa i tak, że wyjeżdża się i wraca dwa razy dziennie, albo i trzy... Rozumiecie więc, że brama otwarta na oścież jest zdecydowanie wygodniejsza.

I tu natychmiast rodzi się pytanie: po co w ogóle stawiać bramę? No właśnie, po co? Żeby ochronić posesję? Jeśli się złodziej uprze, to brama go nie powstrzyma. Jakiś czas temu pisałem o niedalekim domu, z którego złodzieje w biały dzień wywieźli wszystko, łącznie z meblami. Sąsiedzi byli przekonani, że to przeprowadzka. Brama? Jaka brama!? A gdy kilka lat temu rozwaliłem samochód i postawiłem wrak na podwórku, to złodzieje gwizdnęli alufelgi i zamknięta brama też ich jakoś nie powstrzymała.

A więc może brama jest po to, żeby się obcy ludzie po podwórku nie kręcili? I tak się nie kręcą, nawet gdy brama jest otwarta. Jeśli ktoś do nas zachodzi, to zawsze w jakimś celu, a nie po to by sobie po podwórku pospacerować.

Może więc chodzi o obce zwierzęta? Tu brama rzeczywiście ma pewne uzasadnienie. Zamknięta powstrzyma obce psy przed, pardon mesdames et messieurs, sraniem na mój trawnik. Ale tylko te większe. Bo dziesięciocentymetrowy prześwit pod bramą wystarczy, by większość wiejskich kundli odwiedzała nas bez przeszkód. Fakt, że jednak nas nie odwiedza, zawdzięczamy własnemu psu, sporej wielkości owczarkowi po-niemieckiemu (prawie wilczur) który biega po obejściu luzem. Ale np. kury sąsiada się nim zupełnie nie przejmują i, jeśli tylko mają ochotę, przemierzają nasze podwórko w poszukiwaniu smakołyków w te i we wte. Ów prześwit zniknie, gdy na podjeździe pojawi się kostka brukowa, ale to pieśń przyszłości.

Kretów brama też jakoś nie zatrzymuje... 

A więc do czego tak naprawdę służy nam brama (i cały płot)? Dlaczego wydajemy grube dziesiątki tysięcy złotych (90zł za metr bieżący siatki, gdy kilka lat temu stawiałem ogrodzenie), żeby odciąć się od świata, chociaż nawet najgrubszy mur nie zapewni nam stuprocentowego bezpieczeństwa, ani komfortu? Otóż moim zdaniem brama i płot służą wyłącznie podkreśleniu naszej własności. Pokazują: TO MOJE. Odtąd dotąd - MOJE i wara światu od tego. A im okazalszy płot, im bardziej kamienno-żeliwna, wymyślnie powyginana brama, tym bardziej jej właściciel mówi: patrzajta ludzie, jakim gospodarz! Patrzajta!

A ludzie patrzą (i złodzieje też patrzą).


Jeśli kiedyś będziecie jechać przez Wieś Anielską, zwróćcie uwagę, że zdecydowana większość bram, i tych skromnych, i tych wystawnych, przez cały czas stoi otworem. Bo komu by się chciało bez przerwy ją otwierać i zamykać, otwierać i zamykać, otwierać i zamykać...

1 komentarz:

  1. Wygoda wygodą, ale jeśli ktoś na przykład posiada psy, to brama wjazdowa musi być zamknięta. Poza tym jeśli brama jest automatyczna, to mechanizm przez zimę może zamarznąć i brama nie będzie mogła się potem zamknąć. To oczywiście tylko moja opinia.

    OdpowiedzUsuń